Piłkarki na 6 z plusem, organizatorzy 1 na szynach!

Gdynia, wrześniowe słoneczne popołudnie, święto futbolu kobiecego, olbrzymie zainteresowanie meczem Polskiej reprezentacji (choć trzeba być fanem piłki Kobiecej aby wiedzieć o tym meczu), na trybunach oficjele z prezesem PZPN na czele, a organizatorzy dają plamę, która na zawsze pozostanie w pamięci tych, którzy z całej Polski zjechali do Gdyni.

Partner działu

Nam się udało widzieliśmy mecz od początku do końca, ale nie wszystkim było to pisane. Organizacyjny chaos jaki panował przed wejściem na stadion można porównać chyba tylko z finałem Ligi Mistrzów i to tym w męskim wykonaniu, ale tam było kilkadziesiąt tysięcy kibiców, a w Gdyni raptem kilka. Ale od początku.

Promocja meczu nie istniała w lokalnych mediach!

W zasadzie o meczu wiedzieli Ci którzy albo śledzą piłkę nożną kobiet, albo dowiedzieli się o nim przypadkiem, ponieważ lokalne media nie raczyły o tym informować. Dopiero dzień przed meczem największy serwis z trójmiasta wrzucił artykuł o wydarzeniu, co więcej poświęcił w nim sporo miejsca promując darmowe bilety dla dzieci i nie było by w tym nic złego gdyby nie fakt, że aby je uzyskać trzeba było zmierzyć się z papierologią i fizycznie było to nie możliwe. Na szczęście bilety nie były drogie bo w cenie hotdoga z budki na meczu mogły wejść na stadion 4 młode osoby. Mogły ale nie było to proste…

Kolejki przed bramkami

Bilety na meczy sprzedawane były na trybuny przy tak zwanych torach, co nie dziwi bo przecież była relacja w TV i musi to jakoś wyglądać, że stadion pełny. To właśnie na nich zasiadały wycieczki młodych fanów kobiecej piłki z całej Polski. I to nie jest problemem bo ok niech to jakoś rzeczywiście fajnie wygląda w końcu promujemy dyscyplinę sportu która dopiero wkracza na salony, problemem był fakt, że aby dostać się na stadion trzeba było przejść przez tylko 4 działające bramki (czasem działające bo czytniki nie zawsze za pierwszym razem skanowały bilety).

Kolejka do bramek była spora i to cud, że nikomu się nic w niej nie stało zwłaszcza, że były tam na prawdę małe dzieci.

Dopiero w momencie kiedy mecz trwał już 15 minut organizatorzy się otrząsnęli i otworzyli dodatkowe bramy.

To tylko kilka opinii ludzi, którzy przyjechali zobaczyć zmagania naszej reprezentacji.

Na układy nie ma rady…

Do naszej redakcji docierały również informacje o wydarzeniach towarzyszących dzień przed meczem, kiedy to zaproszenia na trening reprezentacji dostały zawodniczki wyłącznie jednej akademii piłkarskiej z Gdyni i to w dodatku nie tej która odnosi największe sukcesy i której seniorki grają w Orlen 1 Lidze (dostają nawet powołania do kadry Polski), a małej akademii jak się mówi na mieście powiązanej z osobami decyzyjnymi w Urzędzie Miasta. To one mogły być na treningu, to one wyprowadzały zawodniczki i w sumie super przecież to dzieci i im się należy, niech obcują z najlepszymi zawodniczkami w kraju, ale naszym zdaniem powinny na trening być zaproszone również zawodniczki z innych klubów, a na meczu powinna pojawić się delegacja z kilku akademii piłkarskich. Te młode dzieci chodzą razem do szkoły, mieszkają na tych samych podwórkach ale są wykluczone z takich wydarzeń przez koneksje rodziców ich rówieśników.

Niemniej jednak dziękujemy wszystkim, którym udało się dotrzeć i wejść na stadion bo atmosfera była na prawdę przednia i liczymy że następnym razem organizacja meczy w Gdyni będzie na równi wysokim poziomie co gra naszej reprezentacji.

Aktualizacja [28.09.2023 13:42]

Na szczęście organizatorzy przyznali się do niedogodności związanych z wejściem na stadion i przeprosili.

Polska wygrywa z Ukrainą w Lidze Narodów UEFA [VIDEO]

26.09.23 / #pnk
Partner działu
Wspieraj Autora na Patronite
Opublikowano: 27.09.23

Polecane